Newsroom na weekend. Anna Streżyńska: MOJE ISTNIENIE JEST PRZEDŁUŻANE W INTERNECIE
Newsroom na weekend. Anna Streżyńska: MOJE ISTNIENIE JEST PRZEDŁUŻANE W INTERNECIE

Newsroom na weekend. Anna Streżyńska: MOJE ISTNIENIE JEST PRZEDŁUŻANE W INTERNECIE

Opublikowany

Rozmowa z Anną Streżyńską, CEO w projekcie Internet dla Mazowsza, prezes zarządu WSS SA, byłą Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej

Anna_Strezynska.jpg

Czym zajmuje się Pani zawodowo?

ANNA STREŻYŃSKA: Obecnie zajmuję się doradztwem w inwestycjach telekomunikacyjnych i regulacjach. Innymi słowy dwiema odnogami biznesu: pierwsza to samorządy budujące sieci szerokopasmowe, druga – klasyczne doradztwo operacyjne i prawne. Pełnię funkcję prezesa w Wielkopolskiej Sieci Szerokopasmowej i CEO w projekcie Internet dla Mazowsza.

Kim jest Pani w Internecie?

- Opinia publiczna wciąż pamięta mnie jako prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Inni postrzegają mnie jako polityka. Mogę określić się jako specjalistka ds. telekomunikacji, regulacji, prawa konkurencji, praw konsumenta i prawa europejskiego. Nadawanie treści i pobudzanie do dyskusji jest naturalną konsekwencję mojej ścieżki zawodowej. Prywatnie – w rozumieniu wykorzystania mediów społecznościowych do udostępniania faktów na temat mojego życia prywatnego – nie ma mnie w sieci niemal wcale. Bardzo rzadko udostępniam informacje prywatne, zazwyczaj są to jedynie zdjęcia – niemające charakteru bardzo osobistego. W ostatnim roku ze dwa razy odważyłam się na to, żeby pokazać, że mam też zwykłe życie. Staram się trzymać równowagę, ponieważ moja aktywność w Internecie jest komentowana. Równoważę aktywności prywatne i zawodowe w Internecie. Słucham muzyki, oglądam krótkie filmy, czasem umieszczam coś na Facebooku, żeby przekonać się co ludzie myślą na dany temat. Informacjami, które mają dotrzeć do określonej grupy ludzi dzielę się za po- średnictwem Twittera – to rewelacyjne narzędzie, dające możliwość dotarcia do różnych, opiniotwórczych osób. Jakie role społeczne, kulturowe, mediowe pełni Pani w sieci? Lubię się dzielić szeroko pojętą kulturą, głównie książkami i muzyką. Czasem wrzucam konkretny tekst jakiegoś wiersza lub piosenki, co nieco różni się od prostego komentarza na temat jakieś książki. To prowokuje do dyskusji.

Co wie o Pani sieć?

- Z jednej strony mam wrażenie, że nie wie o mnie nic, postrzegając mnie całkowicie na swój sposób, z drugiej strony zaś, że wie o mnie wszystko. Bo – poza sprawami prywatnymi i rodzinnymi – niespecjalnie cokolwiek ukrywam.

Jak Pani zarządza swoim wizerunkiem w sieci? Czy świadomie go Pani kreuje?

– Zarządzam wizerunkiem na Twitterze. Chcę, żeby widziano we mnie fachowca i osobę o bardzo skrystalizowanych poglądach. Tam wypowiadam się najbardziej precyzyjnie. Na Facebooku najbardziej zajmuje mnie inicjowanie dyskusji i śledzenie przebiegu internetowych dysput. Posiadam także konto na LinkedIn. Akceptuję wszystkie zaproszenia, czasem wystawiam rekomendację osobie, która rzeczywiście na nią zasługuje.

Czego nigdy nie robi Pani w sieci i dlaczego?

- Niemal nigdy nie publikuję zdjęć rodzinnych, ograniczam też dzielenie się prywatnymi treściami. Nie dlatego, że boję się o prywatność, tylko dlatego, że nie jestem wylewna. To wynika z mojego charakteru. Także moje dzieci po okresie otwartości zaczęły się pilnować.

Co Panią w sieci najbardziej interesuje? Co Pani czyta, ogląda?

- Czytam bardzo dużo. Zaczynam poranek od polskich i zagranicznych portali informacyjnych. Przeglądam Facebooka, żeby być na bieżąco z treściami, które uważają za wartościowe moi znajomi. Czytam wiele informacji z zakresu historii i literatury. Rzadko oglądam filmy na YouTube, raczej słucham tam muzyki.

Co Panią cieszy, a co denerwuje w sieci?

- Denerwuje mnie agresja, brutalność, brak liczenia się ze słowami na forach. Zupełny brak opanowania. To przerażające. Cieszy mnie to, że nawiązuję kontakty z ciekawymi ludźmi, z którymi w inny sposób nie mogłabym się skontaktować z różnych – na przykład geograficznych – przyczyn. Internet rozbija natomiast te więzi, które powinny być silne, budowane przy wspólnych obiadach i kolacjach. Zamiast uczestniczyć we wspólnych posiłkach wysyłamy sobie smsy siedząc w jednym mieszkaniu.

Jaki ślad zostawi Pani po sobie w sieci?

- Wydaje mi się, że nic więcej poza utrwaleniem tego, co ludzie wiedzieli i myśleli o mnie, kiedy pełniłam role publiczne. Moje istnienie jest przedłużane w Internecie.

Kopiuj tekst

Udostępnij

Konrad Skórczyński został Dyrektorem Obsługi Klientów

Konrad Skórczyński, do tej pory starszy kierownik Centrum Wsparcia Technicznego, od kwietnia pełni obowiązki Dyrektora Obsługi Klientów. To wyraz dbałości UPC Polska o budowanie jak najlepszych relacji z klientami i zapewnienie im obsługi najwyższej jakości.